sobota, 9 maja 2015

Cała opinia dr nauk hum. Anna Mlekodaj,dośc długa i naukowa.


„Tami w Krainie Pięknych Koni”, czyli magia ujarzmiona
Zanim narodziła się literatura dla dzieci, musiało narodzić się dziecko. W przestrzeni
społecznej i kulturowej proces ten trwał całe wieki. Jak napisał Ryszard Waksmund:
Od średniowiecza aż po barok nie przypisywano dzieciństwu większej wagi. […] Żyjąc z dorosłymi, nosząc
identyczne ubrania i uczestnicząc w tych samych zajęciach, dzieci były antropologicznie niewidoczne. Zakres znaczeniowy takich słów jak „dziecię”, „pacholę”, „młodzik” był w tym czasie bardzo płynny i pokrywał się z pojęciem „niepełnoletności” w sensie prawnym, więc „osoby bardzo młodej czy też niestarej, a odgrywającej rolę ucznia lub służącego”. Jedynie opozycja młodość – starość rysowała się bardziej wyraziście1.
Janusz Korczak z pozycji lekarza tak tłumaczył ten stan:
Dopóki śmierć kosiła położnice, niewiele myślano o noworodku. Dostrzeżono go, gdy aseptyka i technika pomocy zabezpieczyła życie matki2.
Niewątpliwie najtrafniejszy wniosek, najlepiej ujmujący istotę rzeczy, wysnuł Jan H. Van der
Berg, kiedy stwierdził:
Dziecko nie zawsze było dzieckiem – stało się nim. […] Sposób istnienia dzieci w świecie zmienił się dlatego, że wpierw zmienił się sposób istnienia dorosłych3.
Na zmianę świata dorosłych w tym zakresie wpłynął rozwój takich dziedzin nauki, jak
psychologia i pedagogika. Jeszcze w wieku XIX dziecko było traktowane przedmiotowo,
nierzadko z dużą dozą bezwzględności czy nawet okrucieństwa. Zasadniczą przemianę
przyniósł dopiero wiek XX, zwanym czasami „stuleciem dziecka”. I choć na ten czas
przypadły najbardziej brzemienne w skutkach błędy ludzkości, które ze zdwojoną siłą
uderzały w najsłabszych, czyli właśnie w dzieci, to jednak od XX wieku datuje się
1R. Wkasmund, Od literatury dla dzieci do literatury dziecięcej, Wrocław 2000, s. 13.
2J. Korczak, Pisma wybrane, red. A. Lewin, Warszawa 1978, s. 101.
3J.H. Van den Berg, Dziecko stało się dzieckiem, tł. M. Ochab, [w:] Dzieci [Transgresje 5], red. M. Janion, S.Chwin, Warszawa 1988, t 2. S. 232-233.
obowiązujący pogląd o podmiotowości dziecka oraz o niedającej się przecenić roli
dzieciństwa w kształtowaniu osobowości dorosłego człowieka. Jednym z głównych sprawców
tego stanu był Zygmunt Freud, który swymi pracami z zakresu psychologii odmienił
zasadniczo kondycję dzieciństwa i przywrócił mu właściwą wagę w życiu ludzkim. Nikomu
też dziś do głowy nie przyjdzie traktować dziecka jako niepełnego człowieka, swoiste stadium przejściowe między niebytem a człowiekiem (jak to było przyjęte sądzić w wiekach
wcześniejszych), to jednak dorosła część ludzkości w dalszym ciągu nie jest wolna od win
względem swoich najmłodszych przedstawicieli.Jednym z obszarów, w których dokonywało się odkrycie dziecka, była literatura adresowana do najmłodszych. Ukazujące się od XVIII wieku teksty dla dzieci dają wgląd w historię kształtowania się poglądów na dziecko. O ile w wieku XIX dominował dydaktyzm, czasami posunięty wręcz do absurdu, o tyle w wieku XX pojawiły się teksty, które zdradzają wysiłek odtworzenia świata widzianego oczami dziecka. Znakomity badacz folkloru dziecięcego Jerzy Cieślikowski wprowadził rozróżnienie: wiersz dla dzieci i wiersz dziecięcy. W ślad za nim Jolanta Ługowska poszerzyła te kategorie – wprowadzając opozycję – liryka dla dzieci i liryka dziecięca. Ryszard Waksmund zaś poszedł najdalej wskazując istnienie literatury dla dzieci oraz literatury dziecięcej. Wszyscy oni przyjęli jedno podstawowe kryterium podziału – jest nim typ wyobraźni, która organizuje przekaz literacki. Jeżeli jest on zdominowany „dorosłym” widzeniem świata – wówczas mamy do czynienia z literaturą dla dzieci, wskazującą najczęściej ścieżką pożądanego rozwoju dziecka i projektującą je według norm obowiązujących w społeczeństwie, do którego należy autor. Jeśli natomiast tekst wprowadza odbiorcę do świata wyobraźni dziecięcej, ignorującej „dorosłość” bądź koegzystującej z nią na swoich, odrębnych prawach, wówczas mówimy o literaturze dziecięcej. Reasumując: literatura dla dzieci jest w swej istocie transgresywna, ponieważ wskazuje drogi prowadzące ku dorosłości, podczas gdy literaturę dziecięcą można by nazwać ingresywną, ponieważ jej rolą jest wprowadzania odbiorcy w głąb świata dziecięcej wyobraźni. O ile pierwsza koncentrowała się niemal wyłącznie na odbiorcy dziecięcym, o tyle druga stanowiła od początku obszar równie atrakcyjny zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych.
Jednym z przykładów lektury uniwersalnej, mającej urok dla czytelników w każdym wieku,
są baśnie. Korzeniami tkwią w folklorze, a jak wiadomo , był on domeną dorosłych. Dlatego
też droga baśni do pokoju dziecięcego była naznaczona licznymi dyskusjami4. Pozytywiści
uważali baśń, kontynuującą najczęściej ludową bajkę magiczną, za wysoce niestosowną. Jej
bogaty świat fantastycznych wyobrażeń uznawali za sprzeczny z naukowym, a co za tym
idzie racjonalnym i w konsekwencji jedynie słusznym poglądem na świat. Zagrożeń
dopatrywano się także w sferze etyczno-moralnego przesłania baśni. Ingerencja sił
nadprzyrodzonych, przedmioty magiczne, zaklęcia - wszystko to, według przeciwników
baśni, sprawiało, że w dziecku zacierały się granice między dobrem a złem,
odpowiedzialnością a lekkomyślnością. Niektórzy twierdzili nawet, że baśnie lansują swoistą
przedchrześcijańską etykę, która zaaplikowana nawet w małych dawkach może być
niebezpieczna i skutkować złymi wyborami w dorosłym życiu.
Niezależnie od dyskusji w środowisku pedagogów i psychologów fantastyka na stałe
zadomowiła się w tekstach dla dzieci, także tych o czysto literackiej proweniencji. By
skoncentrować się tylko na wieku XX, wystarczy przytoczyć książki Jamesa M. Barriego:
Piotruś Pan w ogrodach Kensingtońskich (1902) oraz Piotruś Pan i Wendy (1911), które
otwierają przed czytelnikiem uroki Nibylandii, krainy, w której realizują się dziecięce
marzenia o lataniu, przyjaźni z wróżkami i elfami oraz o przygodach zapierających dech w
piersi. W tym samym czasie powstała także trylogia Edith Nesbit: Pięcioro dzieci i „coś”
(1902), Feniks i dywan (1904) oraz Historia amuletu (1906) – nieco zapomniane dziś
opowieści o przenikaniu się świata racjonalnego ze światem fantastycznym. Dzięki temu
dzieci – bohaterowie opowieści mogą wędrować swobodnie w czasie i przestrzeni, mogą też
zmieniać siebie i wpływać na otaczającą rzeczywistość. Wszystko jednak w pewnych
granicach; o zachodzie słońca czar pryskał. Niewątpliwie nowe światy, zakorzenione w
mitologii Celtów, rozpostarł w dziecięcej (i nie tylko) wyobraźni J.R.R. Tolkien, zapraszając
do krainy Śródziemia tropem bohaterów swoich powieści. Jest to opowieść o tyle odmienna
od innych, że człowiek jest jedną z wielu istot zasiedlających tę fantastyczną krainę, pełną
hobbitów, krasnoludów, orków itp. Ów człowiek dopiero wchodzi na arenę świata, a wraz z
jego pojawieniem się odchodzi w przeszłość i zapomnienie bohaterska epopeja istot
walczących z siłami zła, a skazanych na nieuchronną zagładę5.
4Więcej na ten temat można przeczytać w tomie zbierającym materiały z konferencji pt. "Funkcja baśni w wychowaniu i kształtowaniu osobowości dziecka" zorganizowanej przez Związek Literatów Polskich w Warszawie w grudniu 1973 r., wydanym pt. „Baśń i dziecko” pod redakcją H. Skrobiszewskiej, Warszawa, 1978 r. 5Por. J.R.R. Tolkien – recepcja polska. Studia i eseje, red. J.Z. Lichański, Warszawa 1996.
Fantastyka współczesnej baśni literackiej nie wyklucza współczesności z całym jej
technologicznym oprzyrządowaniem. Oboczny, alternatywny świat odkryty niegdyś za
czarodziejskimi drzwiami szafy, świat elfów, karłów, wróżek i czarodziejów , świat, do
którego wiodą jakieś fizyczne lub mentalne przejścia wiążące go ze światem realistycznym,
doskonale koegzystuje z naszą współczesnością. Magię z techniką w naszej literaturze łączył
już Jan Brzechwa w swej baśniowej trylogii: Akademia Pana Kleksa (1946), Podróże Pana
Kleksa (1961) i Triumf Pana Kleksa (1965). Od II połowy XX wieku nie dziwi intruzja
wyznaczników współczesności w obszar baśni. Dzięki temu wymykający się lokalizacji
fantastyczny świat staje się bliższy doświadczeniu dziecka.
Opowieść Renaty Klamerus pt. Tami z Krainy Pięknych Koni, jakkolwiek adresowana do
dzieci, spełnia wymogi lektury uniwersalnej umiejętnie połączonej z literaturą dziecięcą.
Formalnie przynależy do gatunku literackiej baśni fantastycznej, w której na równych
prawach istnieją dwa równoległe światy: prawdopodobny i fantastyczny. W wymiarze
realistycznym opowieść podszyta jest egzotyką miejsca, w którym toczy się akcja – jest nim
bowiem niesamowita pod wieloma względami Kapadoclandia (będąca równocześnie aluzją
do wcześniejszych już „landii” znanych z literatury dla dzieci) . Ukształtowana wiatrem i
deszczem, odrealniona kraina jest równocześnie doskonałą scenerią dla świata fantazji. Pełna podziemnych labiryntów, które prowadzą ku drugiemu wymiarowi rzeczywistości, obiecuje przygodę i spełnia tę obietnicę. Oba wymiary świata poznajemy z perspektywy głównych bohaterów – tytułowej Tami, której towarzyszą dwaj przyjaciele: Rume i Kelie. Dzieci, na pozór nie różniące się od swych rówieśników, weszły w posiadanie czarodziejskiej księgi, która pozwala im pokonywać wszelkie ograniczenia wypływające zarówno z fizyczności
świata, jak i z samego faktu bycia dzieckiem. Poza księgą ze świata czarów pochodzą także
jeszcze inne atrybuty (latające dywaniki, szmaragdy wygrzebywane przez kozy, jak i one
same), które zaświadczają o bliskiej, choć nie powszechnie dostępnej obecności świata magii. Bohaterowie nie są jej zaprzysiężeni. Co więcej, z magicznej księgi korzystają tylko w
wakacje i wyłącznie w sprawach, które są tego warte. Poza tym wiodą zwyczajne życie
dzieci, które swoje domowe obowiązki godzą z obowiązkami szkolnymi.
Podobnie jak w Czarnoksiężniku z Krainy Oz tak i w Krainie Pięknych Koni główna rola
przypada dziewczynce. Rezolutna, odpowiedzialna, bystra i szlachetna Tami budzi
niekłamany podziw swoich kolegów, tak jak odważna Dorota zyskała sobie uznanie Stracha,
Drwala i Lwa. O ile jednak bohaterka L. F. Bauma demaskuje Oza, o tyle Tami pozostaje w
nienaruszonym szacunku dla tajemniczej Dyrekcji, która z wnętrza ziemi panuje nad
dziejami świata. Troje bohaterów z Kapadoclandii łączy szczera i serdeczna przyjaźń, która
poddana próbie, jeszcze bardziej się umacnia. Czary nie zwalniają nikogo z jego obowiązków,
nie są też drogą na skróty, którą łatwiej osiąga się zamierzony cel. Tami wytrwale ćwiczy na
skrzypcach lub piele grządki, Rume pomaga ojcu w prowadzeniu stadniny, a Kelie, mimo
chwil słabości, odnajduje się w fachu kucharza. Żadne z nich nie ma zamiaru pomagać sobie
czarami. W ten i temu podobny sposób autorka wielokrotnie godzi racjonalizm z magią, co
wcale nie jest ani łatwe, ani też nie ma zbyt wielu precedensów. W świecie Kapadoclandii nie toczą się żadne wielkie bitwy. Nie płynie krew, nie odpadają głowy, nie ma pojedynków na śmierć i życie, na czary i magię, słońce nie ciemnieje, żywioły nie szaleją, świat nie trzęsie się w swoich posadach. Przeciwnie – dominuje łagodny klimat letnich dni, które są zajęte własną pracą. W tym świecie zło nie walczy z dobrem, lecz jest po prostu skutecznie eliminowane.
Dokonuje się to zarówno w świecie magicznym (zbójowie zostają pomniejszeni i odesłani do
Karzełkowa, z którego co prawda wracają, dając być może zaczyn dalszych opowieści), jak i
w realistycznym (Kelie przezwycięża własne słabości i naprawia winy). Liczy się bowiem to,
co człowiek wnosi sobą do świata, niezależnie, czy jest on fantastyczny czy „rzeczywisty”.
W tym wymiarze opowieść o Tami nawiązuje do innej, której bohaterem jest Mały Książę.
Obie basnie łączy przesłanie: najważniejsze jest niewidoczne dla oczu, najważniejsze widzi
się sercem. Tami tak właśnie patrzy na świat i takiej oto magii uczy tych wszystkich, którzy
zechcą poznać przygody dzieci z Kapadoclandii, sięgając po książkę Renaty Klamerus
8. kwi, 2015

Opinia Anny Sikorskiej."Nocne, potajemne zwiedzania podziemi odmienią życie Tami i jej najbliższych przyjaciół. "




  Anna Sikorska
(22.01.2015)
Krainy, w których ludzie żyją blisko natury mają w sobie coś z magii i tajemniczości. Tę cechę w swojej książce wykorzystuje Renata Klamerus czerpiąca nie tylko z uroków przyrody, ale i wielu baśni. Znajdziemy tam odwołania do klasyki europejskiej, ale i do opowieści orientalnych, w których rzeczywistość łączy się z niezwykłością.
Tami jest zwykłą nastolatką mieszkającą w Kapadocji (nie mylić z meksykańskim serialem). Jest to kraina bardzo niezwykła, ponieważ ludzie tam nie mają domów, do których my przywykliśmy, czyli zaprojektowanych o idealnych kształtach z prostymi ścianami. W szkołach i przedszkolach nasze domy dzieci budują z pudełek, a w krainie, w której mieszka Tami są one wielkimi kopcami. Mieszkańcy tego regionu od wieków całkowicie wykorzystują naturalne otoczenie, a jest ono dość nietypowe dla nas. Wieki nakładania magmy i pyłów wulkanicznych sprawiły, że z małych kraterów powstała niezliczona ilość kopców. Kolejne wieki erozji utworzyły liczne tunele i jaskinie, które wystarczyło odpowiednio urządzić i dopracować, aby móc się do nich wprowadzić. Domy we wnętrzu gór i pagórków sąsiadują z nieodkrytymi jaskiniami. Takie wykorzystanie terenu sprawiło, że najbliższy sąsiad nie mieszka tuż obok, a dom otoczony jest polem, zagrodą ze zwierzętami. W tych warunkach dzieci mają wiele zajęć, a ich czas i nauka płyną zupełnie inaczej niż u nas. Wszystko dostosowane jest do rytmu natury.
Wydawałoby się, że nie ma tu mowy o leniwych dzieciach siedzących przed komputerami, ale przecież mamy już XXI wiek, więc cywilizacja dociera do najodleglejszych zakamarków. Właśnie w chwili takiego oddawania się odpoczynkowi przez Tami jej brat Bori, wydrapał w ścianie pokoju dziurę. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że nie była ona zwykłą wnęką w ścianie, a otworem, przez który można zobaczyć dziwną, oświetloną grotę. Nocne, potajemne zwiedzania podziemi odmienią życie Tami i jej najbliższych przyjaciół. Tajemnica i magia połączy troje dzieci oraz odmieni ich podejście do życia i ludzi oraz pozwoli na zwiedzenie najodleglejszych zakątków na Ziemi.
„Tami z krainy pięknych koni” wydaje mi się inspirowany baśniami Lewisa (Opowieści z Narnii), Dugdsona (Alicia w krainie czarów), braci Grim (Baśni i legendy niemieckie), Lindgren (Dzieci z Bulerbyn), Saint –Exuperego (Mały Książę), a nawet Rowling (Harry Potter). Wszystko to sprawia, że zyskuje ona na uroku, w którym świat realny i nieprawdopodobny są bardzo bliskie.
Ciepła opowieść o dzieciach odkrywających siebie i swoje otoczenie jest świetną lekturą dla najmłodszych. Dzieci znajdą w niej wiele wzorców moralnych oraz odkryją, że posiadanie dóbr wcale nie musi być celem naszego życia, a najlepsza zabawka nie jest bardzo droga i z wieloma funkcjami, ale ta, którą mamy w sobie: nasza wyobraźnia, nad którą musimy pracować. „Tami z krainy pięknych koni” polecam dzieciom od siódmego roku życia. Dla młodszych dzieci będzie to doskonała lektura do snu. Książki odrywające małych odkrywców od świata, z którym mają kontakt na co dzień rozbudzają wyobraźnię. Są one też doskonałym narzędziem w terapii wszelkich zaburzeń oraz pozwalają zdrowym maluchom na szersze rozwinięcie swoich możliwości. Do tego ta lektura jest pełna pozytywnych wzorców postępowania. Zła nie zwalcza się tu złem, jak w przypadku legend.
Dodatkowymi atutami książki jest twarda okładka, duża czcionka oraz ilustracje, które pozwolą dzieciom na wyobrażenie sobie świata odmiennego od tego, który znają.


Opinie dotyczą pierwszego tomu. zaczytani.pl ( lit. dziecięca.)


Recenzje czytelników
12. kwiecień 2015  r .
Średnia ocena:5  z 21 recenzji.

  Jan Smyczek
(20.07.2011)
Daję tej wspaniałej książce pięć błyszczących gwiazd. Tajemniczych gwiazd! Tajemniczych, jak aura tej pięknie napisanej baśni, pióra Pani Renaty Klamerus. Do jej przeczytania zachęcam nie tylko małych "ludków", ale również tych nieco starszych. Generację dziadków, zachęcam do czytania tekstów ich wnusiom. Jestem pewien, że maluchy będą akcją baśni zachwycone. Natomiast Szanowną Panią Klamerus zachęcam do dalszego pisania.
P.S. Książkę przeczytałem jednym ciągiem, nie odkładając jej z ręki. Nie mam zamiaru pisać na temat treści książki. Wspomnę tylko, że Tami jest wspaniała. Wspaniała, jak jej prawdziwa imienniczka.
Pozdrawiam autorkę i czytelników

  Irena Krzymińska
(7.08.2011)
Ta baśń zasługuje na pięć gwiazdek za to,że znów mogłam poczuć intensywne emocje, podobne do dzikich koni. Zanurzyłam się w niej całą sobą bez namysłu. Z Tami można delektować się czasem!!!!!!


  Dagmara Kamińska
(21.09.2011)
Moja dziewięcioletnia córka z zapartym tchem przeżywała przygody Tami w niezwykłej krainie , którą odkryła tuż za ścianą domu.Warto pozwolić swemu dziecku wejść w świat ksiażek przy pomocy tej baśni.

  Elżbieta Papanek
(29.11.2011)
Panią mgr Klamerus, autorkę baśni ,,Tami z krainy pięknych koni" znam jako niezwykłą osobę. Jej utwór jest również niezwykły. Bawi, kształci i wychowuje młodego człowieka. Zachęcam szczerze : czytajcie go dzieci.Czytajcie dorośli i zachęcajcie młodych do przyswajania wartości etycznych, naukowych zawartych w baśni. osnuta jest ona na walorach środowiska przyrodniczego Kapadocji (Turcja). W niego autorka wkomponowała bajkowe funkcjonowanie nowoczesnych urządzeń, którymi posługują się mali bohaterzy różnych narodowości. Ich gra zwraca uwagę na różne formy grzecznościowe, które obowiązują dzieci wobec rodziców i starszych.
Utwór jest artystyczną kompozycją motywów baśni i autentyczności, opartej m.in. na wydarzeniach z historii naszego kraju.

  Bernadetta Vergari
(4.01.2012)
Przyznam , że jako osoba dorosła musiałam przełamać w sobie opór, by przeczytać baśń dla dzieci . Ale nie pożałowałam! Początek jest może , tak by się wydawało ,dla małych dzieci, ale nic bardziej mylącego .Im dalej, tym bardziej zaskakująco i zachęcająco. Potem to już tylko
„ co dalej, co dalej”. Ładnie budowane napięcie ,wiele pouczających dla dzieci wątków,
dobry styl i język. To pogodna książka ,którą powinno przeczytać każde dziecko .
Na przykładzie małej Tami i jej kolegów pokazano jakie pragnienia mają dzieci , jak reagują na nagradzanie , jak się mogą zachować gdy ich pragnienia nie spełniają się .
Magiczna Kapadoclandia rozbudza wyobraźnię ,a pomysły autorki są nowatorskie
i dla mnie cudowne ,że wspomnę adopcję babci , gaszenie wulkanu, buciki kołędziołki etc.etc.
Koniecznie przeczytajcie dzieciom tę książkę ,ma duży druk ,świetne ilustracje plenerów ,
i nie można się oderwać.
Bernadetta

  Maria Bednarczyk
(26.01.2012)
Dla Pani Renaty Klamerus i jej pięknej książki daję pięć gwiazdek, za to że książka ta pozwoliła mi wrócić do świata baśni, bajek, dziecięcych marzeń. Zaczarowany świat, który można odnaleźć w książce Tami z Krainy Pięknych Koni" jest nieco inny niż tamten sprzed lat. Jest inny, piękny, bardzo ciekawy. Książkę tę polecam wszystkim młodym czytelnikom. Dzięki niej odkryją magiczny świat, w którym obowiązują te wartości, które często w realnym świecie są wyśmiewane, a którymi warto i trzeba kierować się w życiu. Autorce dziękuję i życzę wielu pomysłów na nowe książki.


  Joanna Klamerus
(14.02.2012)
Jeśli kochasz czytać książki...
Jeśli wybierasz tylko najlepszych autorów...
Jeśli pociągają Cię niezwykłe historie...
Jeśli szukasz idealnego prezentu dla małego czytelnika...
Jeśli jesteś dorosłym, który pomimo wieku, nie boi się marzyć...
Jeśli chcesz się przenieść do krainy magii i fascynujących przygód...
To ta właśnie książka jest dla Ciebie!
"Tami z Krainy Pięknych Koni" to pozycja, która już na stałe zagości w Twoim sercu!
Z pewnością stanie się też cennym skarbem w Twojej domowej biblioteczce!
Przeczytaj koniecznie i pozwól magii zadziałać!



  Magdalena Klamerus
(17.02.2012)
Lubicie podróżować?Jeśli tak wybierzcie się w podróż z małą Tami. Nie będzie to jednak zwykła podróż samochodem czy autobusem, to podróż do świata w którym wszystko może się wydarzyć,podróż do świata wyobraźni,pełnego magii,zagadek i zaskakujących wydarzeń.Gdzie jest ten magiczny świat?Bardzo blisko, tuż za ścianą.Czy odważysz się wejść razem z Tami w zagadkowe podziemia tajemniczej krainy?Kogo spotkacie na swojej drodze?I jak powrócić do realnego świata? O tym przekonaj się sam.Ja byłam tam nie raz.
- Czy wejdziesz tam razem ze mną? Zapytała nieco przestraszona Tami wskazując palcem na otwór w ścianie.
- Tak, odpowiedziałam. Podałam jej rękę i obie zniknęłyśmy w tajemniczych korytarzach groty.



  katarzyna salczyńska
(19.03.2012)
Książka 'Tami z Krainy Pięknych Koni' na dobre zagościła w naszej księgarni. Polecam ją zarówno dzieciom, jak i dorosłym,którzy,jak się okazało, odnajdują w niej magię i przygodę z okresu dzieciństwa. Książka doskonale, naturalnie przenosi nas w inny świat, gdzie spełniają się marzenia, wszystko jest prawdziwe i cudne. Jest tu i przygoda i fantasy, ale nie ma przemocy, brutalnych wojen, strasznych stworów. To klasyka gatunku, gdzie nie liczą się efekty specjalne,a inteligentny pomysł.Polecam



  Paulina Bąbol
(28.10.2012)
Książkę polecam wszystkim czytelnikom , niezależnie od wieku .
Zainteresuje każdego - zapewniam .
Ciekawa i tajemnicza treść .
Różniąca się od innych książek mrokiem a zarazem szczęściem .
Jeśli szukasz dobrej książki, a zarazem lubisz poznawać przygody i obraz fantastyki - ta książka jest dla Ciebie .
Polecam dzieciom tym najmłodszym aż po tych "dużych" zapracowanych.Książka napisana przez wybitną autorkę .
Książka na równym poziomie z wielkimi dziełami H. Sienkiewicza czy innym wybitnym autorem.
Polecam i gorąco pozdrawiam czytelników oraz Panią Renatkę .


  Aleksandra Kopa
(29.10.2012)
Na początek powiem; książka świetna.
Nie mam żadnych uwag .
Książka ma same zalety. Z widoku dziecka : książka prowadzi nas do świata fantazji .
Książka jest naprawdę niezła .
Uważam , że taką właśnie książkę powinny wydawać wielkie wydawnictwa jak : Greg , Biały Kruk , Nasza księgarnia i wiele innych .
Książkę polecam każdemu , nawet dorosłemu . Nawet tych dorosłych wprowadzi do świata fantazji i wspomnień z młodzieńczych lat .
Pozdrawiam


  Katarzyna Bryja
(30.10.2012)
Pani Renata zachwyciła mnie swoją książką na szkolnym spotkaniu z pisarzem .
Już sama autorka wydała się znakomitym, wybitnym człowiekiem i z wielką pasją .
O książce opowiadała niezwykle .
Po spotkaniu cieszyłam się , że "odkryłam" nową super książkę .
Moja koleżanka pociągnęła prawie całą szkołę żeby przeczytała i przeczytała.
Za to Ci Paula dziękuję - że odnalazłaś i zachęciłaś nas do czytania.
Polecam !
Pozdrawiam


  Klaudia Buda
(30.10.2012)
Książka ciekawa , śliczna , fantastyczna .
Bardzo fajnie się tę książkę czyta , szybko i fajnie.
Bardzo mi się podoba .


  Mariola Janczak
(20.11.2012)
Mimo że słuchałam jedynie niewielkiego fragmentu tej książki, niezwykle mnie zaciekawiła i mam zamiar ją dokończyć jak najszybciej, aby zaspokoić swoją ciekawość dotyczącą dalszych losów Tami.


  Marysia Ćwiklińska
(13.05.2013)
Kochani,kto jeszcze nie przeczytał "Tami z Krainy Pięknych koni",gorąco polecam.Ksiąźka ta skierowana jest właściwie do dzieci.Prócz przygód,jakie przeżywa trójka dzieci razem z główną bohaterką Tami,widzimy dobroć ich i pomoc,jaką niosą swoim sąsiadom,całemu miasteczku.Książka ma charakter nie tylko przygodowy ale bardzo dydaktyczny.Mogłaby z powodzeniem stać się lekturą dla dzieci szkół klas podstawowych.Ja jestem nią zachwycona.Pozdrawiam i namawiam do lektury MariaĆ.


  Maria Ć
(18.05.2013)
Maria Ćwiklińska
Kochani,kto jeszcze nie przeczytał "Tami z Krainy Pięknych koni",gorąco polecam.Ksiąźka ta skierowana jest właściwie do dzieci.Prócz przygód,jakie przeżywa trójka dzieci razem z główną bohaterką Tami,widzimy dobroć ich i pomoc,jaką niosą swoim sąsiadom,całemu miasteczku.Książka ma charakter nie tylko przygodowy ale bardzo dydaktyczny.Mogłaby z powodzeniem stać się lekturą dla dzieci szkół klas podstawowych.Ja jestem nią zachwycona.Pozdrawiam i namawiam do lektury MariaĆ.


  Marta Sławińska
(28.05.2013)
Baśń zasługuje oczywiście na najwyższą ocenę-pięć gwiazdek. Książka pozwoliła mi na przypomnienie sobie pięknego świata baśni z czasów dzieciństwa. Świata zaczarowanego, który rozbudza wyobraźnię i buduje napięcie .To książka, w której zawarte są wartości naukowe i etyczne tak rzadko promowane w dzisiejszych czasach z pięknym opisem przyrody magicznej tureckiej Kapadocji. Polecam książkę wszystkim małym ,jak i starszym czytelnikom, aby udali się w tą piękną podróż i sami przeżyli prawdziwą duchową ucztę .Serdecznie pozdrawiam autorkę książki dzięki, której mogłam poznać cudowną baśń i jest mi tym milej, że utalentowaną Panią magister znam osobiście.


  ANNA ZIOBRO
(28.10.2013)
"Tami..." znają wszystkie moje dzieci, nawet najmłodszy Mateuszek zawsze z zainteresowaniem słuchał, gdy mama czytała książeczkę. I tak naprawdę to dzieciątka trzeba by było zapytać o recenzję. Ale sądząc po wypiekach na twarzy podczas słuchania; po tym jak przy każdej bajeczce zasypiały - a po tej akurat nie; a także po okrzykach "mamo czytaj DALEJ" sądzę, że była to jak dotąd najwspanialsza książeczka w ich życiu, która bardzo ich zainteresowała. Jest godna polecenia dla każdej mamy, która czyta i dla wszystkich dzieci, gdyż bardzo pobudza wyobraźnię, daje dobry przykład dzieciom, a przygody bohaterów są tak interesujące i zadziwiające, że z powodzeniem wciągną dorosłego. Zapraszam wszystkich do czytania!!!


  Sebastian Czapliński
(21.10.2014)
Tami z Krainy Pięknych Koni to baśń opowiadająca o przygodach trójki dzieci, które mieszkają w krainie zwanej Kapadoclandią. Zazwyczaj nudne w tym regionie wakacje niespodziewanie zamieniają się w niezapomniane dni, pełne zaskakujących sytuacji...

Renata Teresa Klamerus z domu Owczarek urodziła się w Bydgoszczy. Ukończyła studia dzienne na Wydziale Farmacji Akademii Medycznej. Obecnie mieszka w Spytkowicach i jest właścicielką apteki. W wolnych chwilach pisze wiersze, felietony oraz robi biżuterię. Tami z krainy pięknych koni to jej pierwsza większa forma prozatorska.

Daleko stąd, za górami, za rzekami, za morzem leży kraina, o której mówią, że jest zaczarowana.

Książka wyszła spod lekkiego pióra. Widać, że autorka ma zajawkę na pisanie utworów dla dzieci. W środku tej powieści są różne obrazki, które tylko pobudzają wyobraźnię. Książka ma 52 rozdziały, dzięki którym Wasze pociechy wspaniale spędzą niejeden wieczór.

Okładka jest prosta i nawiązuje do tytułu, ale nie do końca fabuły utworu.

Nastały wakacje. Tami myślała, że znowu dwa miesiące laby będą się dłużyły, a ona całymi dniami będzie się nudzić. Gdy pewnego dnia pilnuje swojego młodszego brata pod nieobecność rodziców, odkrywa, że zaczął on dłubać łyżką dziurę w ścianie. Dziewczynka próbuje ją czymś zasłonić, aby jej rodziciele nie krzyczeli na nich. Nagle odkrywa światło, którego źródło znajduje się we wnętrzu dziury. Pewnej nocy wraz z dwoma kolegami wchodzi do tajemniczej jaskini...

O wartości człowieka decyduje to, kim jest, a nie to, ile ma .

Książka dużo uczy. Głównie mówi o tym, aby pomagać innym, gdy o to proszą, by myć zęby oraz o tym, aby rozwijać swoje talenty. Dzieci odkrywają, że po niezwykłej przygodzie zmieniają się na dobre. Stają się bardziej dorosłe i inaczej postrzegają świat. Autorka w utworze chciała przekazać dużo potrzebnych wartości i wydaje mi się, że w stu procentach udało jej się.

Jedynym, drobnym minusem są literówki. Jest ich kilka. Nie wpływają za bardzo na książkę, gdyż można się domyślić o co chodzi, ale przeszkadzają w czytaniu.

Utwór jak najbardziej jest dla dzieci, ale dorośli też mogą go przeczytać, aby więcej dowiedzieć się o dzieciach. Tami z krainy pięknych koni jest wspaniałym prezentem dla dzieci do 10 roku życia.

Ps. więcej na http://zaczytanywksiazkach.blogspot.com

Konieczne jest, jeżeli się zdecydujemy na czytanie, przeczytanie drugiego tomu.Opinia Marty Bilewicz.

4. kwi, 2015
Recenzja blogerki Marty Bilewicz.
http://marta.kolonia.gda.pl/connieblog/?p=2031
Bardzo lubię bajki dla dzieci i chętnie po nie sięgam. Na ogół czytam razem z córką, ale zawsze i ja mocno się wciągam w bajkowy, kolorowy świat, a do niektórych baśni i opowieści wracamy kilkakrotnie.
Tytułowa Tami, czyli Tamara Suremalk, mieszka razem z rodzicami i młodszym bratem w Kapadoclandii, odległej krainie, o której autorka pisze, że znajduje się ona “daleko stąd, za górami, rzekami, za morzem”. Tami ma dziesięć lat i jest zwyczajną dziewczynką. Chodzi do szkoły, uczy się, bawi, pomaga rodzicom w domu, a teraz, kiedy właśnie ją poznajemy, ma akurat wakacje. Najlepszym przyjacielem Tami jest nieco starszy od niej chłopiec – Rume, który mieszka niedaleko, więc dzieci często się ze sobą spotykają i razem bawią. Pewnego dnia Tami zostaje w domu sama i opiekuje się młodszym braciszkiem Borim. Chłopczyk pod jej nieuwagę wydłubuje pod łóżkiem siostry dziurę w ścianie. Tami z początku jest o to zła, ale później zauważa, że z dziury wpada do pokoju łuna światła. Zaniepokojona, ale jednocześnie zafascynowana owym dziwnym światłem, Tami zaczyna powiększać dziurę, aż nagle okazuje się, że za nią znajduje się duża, jasna grota. Grota emituje światło sama z siebie i Tami nie jest pewna, czy wejście do niej jest na pewno bezpieczne. Ciekawość jednak zwycięża i Tami zagląda do środka. Co tam znajdzie? I co ją tam spotka? Tami dzieli się swoim odkryciem z Rume i jeszcze jednym chłopcem – Keliem, po czym cała trójka postanawia odkryć tajemnicę groty. A grota, jak to na baśń przystało, skrywa wiele tajemnic i sekretów.
Dzieci przeżywają wiele ciekawych przygód, trafiają w kilka dziwacznych miejsc, poznają paru nietypowych mieszkańców krainy, których nigdy dotąd nie spotkali. Czary, magiczne księgi i zaklęcia towarzyszą im od prawie pierwszych kart książki aż do samego końca. Trzeba przyznać autorce, że wymyśliła ona świat zupełnie odmienny od wszystkich innych, jakie dotychczas w literaturze dla dzieci powstały. Tę odmienność widać wyraźnie od pierwszych słów bajki i w moim odczuciu jest to niewątpliwie zaleta. Sugestywne, bogate opisy, tworzą bajkową atmosferę i sprawiają, że dzieciom łatwiej będzie wyobrazić sobie miejsca, w których rozgrywa się akcja książki.
“W tym rajskim ogrodzie, pełnym ślicznych roślin, żyły dziwaki. Każdy z nich był wypaczeniem tego, co dzieci już znały i widziały. Dżdżownice jeździły na kółkach, były długie i wielkie jak kolejka wąskotorowa, żółwie miały długie nogi i chodziły w oficerkach (…). Ryby zamiast płetw miały ręce i nogi, ptaki nosiły okulary przeciwsłoneczne, raki zamiast szczypiec miały nożyczki i kosiły bordową trawę. Olbrzymie mrówki pospołu z termitami zbierały ją i układały w kopki. Pancernik miał emaliowany korpus i udeptywał ścieżki, jeżdżąc na gąsienicach”.
Wspólnie przeżywane przygody zbliżają dzieci do siebie, pokazują im, jaką potęgę ma magia przyjaźni, współpraca, wsparcie drugiej osoby oraz to, o ile łatwiej jest się zmagać z przeciwnościami losu, kiedy obok siebie mamy przyjaciela. Pod wpływem wielu zdarzeń, dzieci patrzą na różne sprawy zupełnie inaczej niż przedtem, dojrzalej, mądrzej, jednocześnie zachowując charakterystyczny dla dzieci pogląd, że tak naprawdę nic nie jest niemożliwe. Wystarczy tylko mocno czegoś pragnąć, by to coś się spełniło.
W książce nie brakuje specyficznych postaci takich jak: trochę napuszona pani Petra prowadząca sklep i wzruszająca, mądra babcia Fuoco, która pilnuje pieca. I właśnie babcia Fuoco jest zdecydowanie moją faworytką, jeśli chodzi o bohaterów “Tami (…)”. Kiedy dzieci ją poznają, babcia ciężko pracuje przy piecu. Dziwny i niecodzienny splot wydarzeń sprawia, że później jeszcze babcia pojawia się w treści, z czego osobiście bardzo się ucieszyłam. Babcia Fuoco to ciepła, przepełniona dobrocią osoba – wniosła do książki mnóstwo koloru i serdeczności.
“Dla babci Fuoco najważniejsze było, żeby dzieci się nie bały. Strach według niej nie był potrzebny, nie chciała, by dziewczynka zrywała się w nocy z powodu gnębiących ją koszmarów. Uważała, że dzieciństwo powinno być pogodne, radosne i szczęśliwe, jak bardzo długie święto, jak trwające kilkanaście lat Boże Narodzenie”.
Tami ma kilka marzeń, marzy o tym, by zobaczyć konie, marzy o tym, by śpiewać – w osobie Tami i jej pragnieniach swoje odbicie znajdą dziewczynki ośmioletnie i starsze, z pewnością będą uważnie, z zapartym tchem i z ciekawością śledziły jej losy i przygody. Myślę, że ją polubią, podobnie jak moja siedmiolatka, która z rozdziału na rozdział niecierpliwie czekała na dalszy ciąg.
Książka dzieli się na dwie części, ale szczerze mówiąc jakoś nie dociera do mnie podział zastosowany przez autorkę, bo ja bym podzieliła całość na przygodę dzieci w jaskini i na to, co działo się potem. To, co przeżyją dzieci po wejściu do groty, będzie miało ogromny wpływ na to, co wydarzy się potem w ich rodzinnych domach i we wsi oraz na to, jak zmienią się same dzieci. W moim odczuciu o wiele za krótko trwała przygoda w grocie w stosunku do tego, co wydarzyło się na kartach powieści później. Czułam spory niedosyt po przygodzie, a potem lekkie znużenie akcją po niej. Są to odczucia osoby dorosłej, bo z kolei moja córka nie miała uwag i książka podobała jej się w formie takiej, jaka jest. Obie troszeczkę żałowałyśmy, że w książce zabrakło kolorowych obrazków krainy, którą przemierzają dzieci. Autorka dodała wprawdzie do publikacji kolaże zdjęć własnego pomysłu, które, owszem, są udane, jednak ta książka aż się prosi o bogate, kolorowe, cudne ilustracje.
Było po drodze kilka zgrzytów, które uważałam za niepotrzebne zabiegi autorskie, ale nie wpłynęły one jakoś znacząco na odbiór powieści, więc pozostało mi je po prostu zaakceptować. Niestety pojawił się również błąd ortograficzny, którego zjawienie się w tekście – w moim mniemaniu – nie powinno w ogóle mieć miejsca, gdzieś jest też na moment zmieniony czas (z przeszłego na teraźniejszy). Pod koniec powieści nastąpił lekki chaos, po kilku statycznych, spokojnych rozdziałach, nagle wydarzyło się sporo naraz. Końcówka jakby urwana, mam wrażenie, że książka skończyła się nagle i za szybko, jakby zabrakło pomysłu na pełne zakończenie. Nie czytałam jeszcze drugiego tomu, więc zostawiam sobie otwartą furtkę i czekam na więcej, tak samo ciekawie, mam nadzieję.
“(…) w życiu jak w bajce: wszystko może się zdarzyć, urzeczywistnić. Marzenia mają (…) moc sprawczą. Mogą się spełniać, ale to zależy od nas”.
Korci mnie, by napisać coś o tytule. Otóż, wbrew tytułowi, Tami nie mieszka wcale w krainie koni. Tu, gdzie mieszkają dzieci, nie ma nawet koni, ludzie trzymają co najwyżej osły, które pomagają w gospodarstwie. Tami jednak z całego serca marzy o tym, by zobaczyć konie, by móc na nich pojeździć, by choć przebywać w ich pobliżu. Czy to marzenie się ziści? Przekonajcie się sami. Zachęcam do sięgnięcia po tę książkę, zwłaszcza jeśli macie dzieci w wieku od 8 do 13 lat. Podziemia Kapadoclandii odkryją przed nimi swoje czary i sekrety i na długo pozostaną w ich pamięci.
“Tami w krainie pięknych koni” to książka pełna nietypowych, ale zarazem ciekawych pomysłów autorki. Dzieci docenią kolorowe opisy i bogatą wyobraźnię pisarki. Z pewnością spodoba im się kraina pełna magii i dziwnych istot – mnie osobiście zauroczyły rybki w sweterkach. Książkę polecam z czystym sumieniem, ponieważ jest zupełnie nietuzinkowa i niespotykana. Ja w każdym razie chętnie sięgnę po drugi tom i z przyjemnością jeszcze spotkam się z Tami i jej przyjaciółmi.
*za książkę dziękuję wydawnictwu Novae Res
4. kwi, 2015


Oryginalna opinia poetki z Podhala,Wandy Czubernat-cesarzowej poezji góralskiej.

***
"Raduje się starzec kiedy minie marzec"- stare przysłowie prawdę mówi!
A tu marzec dopiero się zaczął i ani to zima, ani wiosna, choć w ogrodzie zakwitły przebiśniegi. Żeby nie "dojść" za wcześnie za przyczyną chandry, czytam książkę Renaty Klamerusowej - "Tami z Krainy Pięknych Koni"- II tom. Bajka cudna, nie tylko dla dzieci, nie tylko dla dzieci! Dla babć!
To trzeba przeczytać koniecznie, a czyta się bardzo dobrze, jest
człowiek zauroczony, wędruje po cudownych lasach, górach i górkach, włazi do jaskiń bez obawy, że ciemno i duszno. Jest tam tata, który nie jest zachłanny i nie zwraca uwagi na skarby, za to kocha konie i ma poczucie humoru i dystansu do świata. Nowonarodzoną klaczkę nazwali- wraz z synkiem Rume - SYMPATIĄ. Jest mama, są koledzy, po co ja to
opisuję! To trzeba przeczytać!!! Koniecznie! Jest tam też
współczesność z komputerem, i dom dziecka, i trochę smrodku dydaktycznego, nikt nie jest zachłanny, a zbóje zostali pokonani własną "niedobrością"!
Najfajniesza w tej bajce jest babcia Fuoco. Żyje sobie i żyje od lat, nic jej nie dziwi, nie jojczy- że: "ta dzisiejsza młodzież, te obyczaje!" - tylko wszystkim pomaga, radzi, łagodzi, rozumie.
I taka jakaś mało chytra jak na człowieka, to znaczy nie zachłanna. Gdy poszły do wróżek, razem z wnuczką Tami, po czarodziejski napój na przedłużenie życia, to ta babcia, babunia, babczątko, poprosiła o...naparstek!
Naparstek napoju życia! Ja bym prosiła, żądała, całego kielicha, albo szklanicy, baryłki! A ona - naparsteczek! Wystarczy- powiedziała spokojnie... Mam jeszcze tylko kilka spraw do załatwienia...
.Dziękuję za pociechę, tak mnie ta książka uradowała, w dobie wariackich googli, wikipediów, facebooków, przepychanek w okienku telewizora, pogody, upływu czasu, "siątków", peselu, na jakiś czas poleciałam do Kapadocji, co Wam szczerze polecam.
Dziękuję Ci Reniu! Następna książka ma być o Babiej Górze, na której żyje matka diabła , a ten diabełek jest najweselszym duszkiem w całym kosmosie! Hej! Wanda Czubernatowa

Opinia Ksiażkolandii. Magia i realizm, czy da się to połączyc ?

4. kwi, 2015
Recenzja "Nowe spojrzenie"
http://mojaksiazkolandia.blogspot.co.uk/2015/02/tami-z-krainy-pieknych-koni-tom-ii-tami.html
Pamiętacie opowieść o niezwykłej krainie zwanej Kapadoclandią? Zastanawiacie się, co nowego słychać u Tami, Kelie i Rume? Jeśli tak, to koniecznie zajrzyjcie do najnowszej książki pani Renaty Klamerus, w której opisuje dalsze przygody trójki przyjaciół.

Rozpoczął się nowy rok szkolny i dzieci całą swoją uwagę skupiają przede wszystkim na nauce. Tami oprócz tradycyjnych zajęć uczęszcza także do szkoły muzycznej, gdzie wytrwale ćwiczy grę na skrzypcach. I chociaż dziewczynka poznała nowe koleżanki i dobrze czuje się w szkole, to z utęsknieniem czeka na wakacje, kiedy to będzie mogła spędzić więcej czasu z rodziną oraz najlepszymi przyjaciółmi – Kelie i Rume.

W końcu nadchodzi koniec roku szkolnego, a wraz z nim rozpoczynają się nowe przygody. Dzieci postanawiają skorzystać z magicznych właściwości księgi i odwiedzić grotę opuszczoną przez konie. Kogo spotkają na swojej drodze i co niesamowitego przytrafi im się podczas tych wakacji? Zdradzę tylko, że na jaw wyjdzie tajemnica skrywana przez babcię Fuoco, a Tami, Kelie i Rume będą mieli okazję latać dywanem i wyczarują festyn, ale to nie wszystko…

Pani Renata Klamerus po raz kolejny przenosi nas do magicznej krainy, w której wszystko może się zdarzyć. Myślę, że młodsi czytelnicy z zainteresowaniem będą śledzić dalsze losy trójki przyjaciół. Autorka opisuje przygody dzieci obrazowym, przystępnym językiem. Pokazuje jak ważne w życiu każdego człowieka są takie wartości jak przyjaźń i rodzina. Książka jest ładnie wydana, ma twardą oprawę i została podzielona na krótkie rozdziały, co według mnie znacznie ułatwia odnajdywanie się w tekście. Czytanie ułatwia też duża czcionka, która nie męczy oczu. Podobnie jak w poprzedniej części, tak i tutaj nie mamy praktycznie żadnych ilustracji i jesteśmy zdani na własną wyobraźnię, ale nie uznaję tego za wadę.

Książkę polecam wszystkim, którzy mają już za sobą pierwszą część i są ciekawi dalszych przygód Tami i jej przyjaciół. Tym natomiast, którzy jeszcze nie znają Kapadoclandii i jej mieszkańców zachęcam do sięgnięcia po tom pierwszy.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa NOVAE RES za co bardzo dziękuję.
 

Tak napisała o mojej książce(dwa tomy) Pani Edyta Bakuła. Może długie, ale wnikliwe.

4. kwi, 2015
Recenzja blogerki Edyty Bakuły z Irlandii.
http://czytanieedyty.blogspot.ie/…/tami-z-krainy-pieknych-k…
Tami z Krainy Pięknych Koni
Dobre książki warto promować. O wartościowych lekturach warto pisać. Tym bardziej jeżeli chodzi o literaturę dla dzieci. Książki skierowane do młodego czytelnika powinny być szczególnie przemyślane. Mają kształtować świadomość, pobudzać wyobraźnię. Mają szansę stać się furtką do świata literatury lub mogą być niestety tylko szeregiem stron do zaliczenia, jak to jest w przypadku co poniektórych lektur. Czemu niektóre pozycje z dzieciństwa zostają z nami na zawsze, stoją na półkach dorosłych czytelników? Ci wymieniają je w kanonie swoich ukochanych - jak np. "Małego Księcia" czy "Dzieci z Bullerbyn". Nie można tu zapomnieć o klasycznych baśniach - braci Grimm czy H. Andersena. Jest coś fenomenalnego w książkach dla dzieci - wprowadzają w świat dziecięcej wyobraźni, fantazji; pozwalają się oderwać od dorosłości, dorosłych problemów; przywołują tęsknotę za światem jasnych zasad, wartości, nieograniczonych możliwości. Kiedyś Anna Kamieńska powiedziała, że "baśń jest literaturą mędrców. O mądrości dziecka dobrze świadczy to, że potrafi ono baśń przeżyć i zrozumieć". Dorosły, chcąc wejść w baśniowy świat, musi odnaleźć w sobie dziecko.
Tym bardziej musi to zrobic ktoś, kto porywa się na napisanie baśni. Jednocześnie powinien mieć wiedzę i świadomość gatunku, jego wymagań. Podziwiam panią Renatę Klamerus, że odważyła się napisać taką książkę - baśń nawiązującą do wielu znanych historii, a jednocześnie oryginalną.
Odrywam się odrobinę od książek zgłoszonych do festiwalu, by napisać o książkach, które przemierzyły pół Europy, by do mnie dotrzeć. Zostawiam literaturę kobiecą, by napisać o książce dla dzieci i młodzieży. Raczej nieco starszych dzieci, i tej młodszej młodzieży - najbardziej spodoba się młodym ludziom w wieku 7 - 13 lat.
Przyjemne to oderwanie - podróz do Krainy Pięknych Koni, gdzie mieszka 10-letnia dziewczynka Tamara, najcześciej nazywana Tami. Sprytna, mądra, szlachetna. Pomagająca rodzicom, zajmująca się bratem, chodząca do szkoły, grająca na skrzypcach Jej codziennośc to Kapadocja - niezwykła kraina. Pełna podziemnych labiryntów, egzotyczna, odrealniona, magiczna.
(źródło)
W wywiadzie Ani Sikorskiej z autorką wyczytałam, że "Kapadocją nie można się nie fascynować." Renata Klamerus wspomina ponadto: "Kiedy się tak teraz zastanawiam, myślę, czy nie odezwały się we mnie geny przodków. Pradziadek podobno pochodził z Bałkanów, ale mało o tym wiem. Miał na imię Sawa. Kapadocja w języku Hetytów znaczy dokładnie Kraina Pięknych Koni, ale nigdzie nie znalazłam wyjaśnienia, dlaczego tak właśnie nazwano tę krainę."
Brat Tami przez przypadek odnajduje drzwi do innego świata. Tami wraz z przyjaciółmi decyduje się tam wejść- to już kolejna w literaturze furtka do równoległego świata. Były przecież drzwi do Narnii, królicza nora prowadząca Alicję do krainy czarów, czy peron 9 i 3\4 do Hogwartu. Była też Nibylandia Piotrusia Pana, kraina Oz czy chociażby Akademia pana Kleksa. W książce Renaty Klamerus dziura w ścianie prowadzi do świata marzeń, krainy cudaków- do Kapadoclandii, Krainy Pięknych Koni. Są czary, tajemnice, magia, są zaklęcia. Są różnorodni bohaterowie - dobre duszki i skrzaty, rozmaite zwierzęta mniej lub bardziej realne, czy ciepła i mądra babcia Fuoco. Są niewiarygodne przygody, podróże, spotkania. To baśń, wiec i baśniowe są stwory i rośliny, i obrazki jak ze snu - jest latający dywan, magiczna księga, a nawet dwie - wyobraźnia autorki nie raz mnie zaskoczyła. Tym bardziej zaskoczone będą dzieci.
"Tami z Krainy Pięknych Koni" to wspaniałe połączenie fantastyki z realnością. Takie właśnie historie są ostatnio najbardziej pożądane - wystarczy przecież przypomnieć fenomen Harrego Pottera. Pierwszą różnicą między światem stworzonym przez J.K. Rowling, a tym wymyślonym przez R. Klamerus jest klimat - w przypadku omawianej książki - łagodny, ciepły, pogodny. Nie ma rozlewu krwi, walk, pojedynków. Dobro wygrywa, ale sami sprawdźcie jak.
Dzieci podczas swoich wędrówek poznają siebie, znaczenie przyjaźni, poświęcenia. Odkrycie tajemniczego świata na zawsze odmieni ich życie.
Ciepła, wartościowa, inteligentna historia. W ciekawy sposób tłumaczy świat wartości. W pewnym momencie aż przestraszyłam się, że przysłoni mi to fabułę, przygodę, ale nie. Jest dydaktyzm, ale jest też wiara, że wszystko jest możliwe - zwłaszcza w świecie dzieci.
To baśń, w której przemycono sporo wiedzy - geograficznej, historycznej, ale też społecznej - autorce udało sie w lekki, ciekawy sposób pokazać wartości uniwersalne związane z tolerancją, ekologia, pracą czy nauką. Książka uczy myślenia, grzeczności, samodyscypliny, rozwijania zainteresowań. Przypomina, iż dobra materialne wcale nie są najważniejsze, iż trzeba być, a nie mieć.
"Tami z Krainy Pięknych Koni" to dobra ksiązka - dobra, bo dobrze napisana, przemyślana. Dobra, bo nie zawierająca agresji czy przemocy, nawet magia jest pozytywna - "biała".
Dobra, bo przekazująca dobre emocje, dobre wzorce.
Aby nie było za słodko muszę mieć jakiś zarzut - więc mam - mało koni w Krainie Pięknych Koni. Gdybym nie przeczytała wywiadu i wyjaśnień autorki - byłby to poważny zarzut. Gdybym nie poznała marzeń głownej bohaterki - nie rozumiałabym tytułu...
Bardzo spodobało mi się wydanie tej książki - twarda okładka, dobrej jakości papier, duża czcionka, ilustracje (których mogłoby być więcej). Urzekły mnie konie na okładce tomu II, szybujące na dywanach nad klifami, podobnymi do irlandzkich .
I jeszcze jedna informacja - baśń została wydana w dwóch tomach - plus, bo dziecko nie musi męczyć się z grubą ciężką książką, Minus, bo wzrasta cena, a i podział na dwa tomy niekoniecznie mnie przekonuje.
Zawsze wspominam o warstwie językowej - tu jest mi to trudno ocenić - to książka skierowana do dzieci - im ma się podobać, ma je przekonać i to się powinno się udać - język jest poprawny, obrazowy. Przystępny dla dzieci, nie nużący dla dorosłych, tym bardziej tych wrażliwych dorosłych. A przecież każdy ma w sobie coś z dziecka...
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Autorce i wydawnictwu Novae Res



ródło) Edyta Bakuła -bloger